Strony

sobota, 16 stycznia 2010

Bezrobotna absolwentka

12 stycznia odebrałam dyplom. Uczucie szczęścia z powodu skończenia studiów jest niezastąpione i cudowne. Wracałam z uczelni z plecakiem pełnym oryginałów, odpisów i suplementów oraz mąki po 54 gr za kg... Wtem zadzwonił telefon przerywając lekturę audiobooka. Okazało się, że dopadła mnie oferta pracy. A mówią, że po studiach trudno o pracę. Po namyśle odmówiłam i następnego dnia poszłam do GUPa. To chyba lenistwo? I tam. Po ciężkim dniu w urzędzie (chociaż cięższy był powrót zatłoczonym tramwajem), po powrocie do domu padłam na barłóg z westchnieniem "o jaka ja jestem bezrobotna." ;)

Jak mi przejdzie lenistwo, to napiszę co ostatnio ugotowałam. Czyli jak zrobić gulasz, żeby smakował wstrętnie... i jak spaprać buraczki (mimo, że na surowo były "om nom nom")

1 komentarz:

  1. Hmmm, ja czekam nadal na przejscie twojego lenistwa i na przepisy na spaprane buraczki i wstretny gulasz :)

    OdpowiedzUsuń