Strony

wtorek, 23 lutego 2010

Ciastkeczka om nom nom

Ostatnio nauczyłam się piec kruche ciasteczka. Wiem, wiem, to dosyć prosta rzecz... Świadczy o tym choćby fakt, że mi wyszły za pierwszym razem. W końcu miałam dobry przepis, bo od mamy (pozdrawiam :D).

Moje pierwsze kruche ciasteczka - cudem uratowane specjalnie do zdjęcia:


Tydzień temu zrobiłam ciastka ponownie i smakowały mi jeszcze lepiej. Mam teraz sposób na poobiednie zachcianki.

Ciasteczka "om nom nom" przed atakiem sezamkowego potwora:

Ciasto z daktylami

A oto moje ciasto z daktylami wykonane z zastosowaniem technologii spieków ceramicznych. Fachowcem w tym zakresie jest Sew i to on nauczył mnie piec ciasto. Nie nauczył mnie jeszcze jak efektywnie łączyć mąkę z resztą, dlatego wczoraj musiał mi pomóc w końcowym etapie ujednorodniania masy :)

wtorek, 9 lutego 2010

Naprawiony gulasz

Jak już pisałam, na systematyczność wrzucania postów nie ma co liczyć. Dzisiaj zaległy opis dobrego gulaszu, który pełnił rolę niejako zacierania śladów po nieudanym.
Klasyczny gulasz w sosie własnym, podany z pęcokiem. Szczerze zaskoczyły mnie smakiem warzywa, podsmażane w wysokiej temperaturze. Na patelni lądowały kolejno: cebula, czosnek, półżywy rozmaryn, marchew, papryka, pomidor... i magiczna przyprawa w kostce - bulion z oliwą i ziołami.
Nie jestem pewna, czy umiem robić zdjęcia żywności... powinno wzbudzić głód u oglądającego. U mnie budzi, ale na pewno ze względu na wspomnienie smaku poniższego obiektu :)