Strony

wtorek, 9 lutego 2010

Naprawiony gulasz

Jak już pisałam, na systematyczność wrzucania postów nie ma co liczyć. Dzisiaj zaległy opis dobrego gulaszu, który pełnił rolę niejako zacierania śladów po nieudanym.
Klasyczny gulasz w sosie własnym, podany z pęcokiem. Szczerze zaskoczyły mnie smakiem warzywa, podsmażane w wysokiej temperaturze. Na patelni lądowały kolejno: cebula, czosnek, półżywy rozmaryn, marchew, papryka, pomidor... i magiczna przyprawa w kostce - bulion z oliwą i ziołami.
Nie jestem pewna, czy umiem robić zdjęcia żywności... powinno wzbudzić głód u oglądającego. U mnie budzi, ale na pewno ze względu na wspomnienie smaku poniższego obiektu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz