Strony

wtorek, 16 sierpnia 2011

Ja przędę


...przez bardzo małe "pe". Wrzeciono wystrugałam sama, ale nie jest bardzo krzywe ;) Przęślik jest świetnie wyważony, bo zakupiony u Lepigliny. Czesanka sklepowa gotowa.
Efekty? Wrzeciono mi się czasem kręci, czasem nie, wiruje na boki, rozkręca, spada, przędza się rwie, robią się "poduchy", albo nić ekstremalnie cienka. I fenomen: całkowity brak frustracji z niepowodzeń. Kilka metrów równej przędzy. Duża frajda. Wkręcam się.

2 komentarze:

  1. Ależ scenografia ;) Mniam, mniam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiu,jesteś bardzo cierpliwą osobą.A przędza wyglada na wrzecionie bardzo ładnie.Wysłałam do ciebie e-maila,nie wiem czy dotarł????

    OdpowiedzUsuń