Strony

poniedziałek, 18 lutego 2013

Janek też tka

Pasja w stanie czystym (zamrożonym)


A oto efekt mojej pasji:


10,8 m krajki
1:07 czasu jazdy
12 km dystansu

czwartek, 14 lutego 2013

Na rozgrzewkę

Niniejszym ogłaszam otwarcie warsztatu. Realizuję zaległe zamówienia i przygotowuję świeży asortyment :)

Po długiej przerwie wracam do tkania na bardku. Na rozgrzewkę zrobiłam krótką krajkę - ma tylko 5,5 m ;) Mimo że odwykłam, jest całkiem mocno zbita.


Długość: 5,5 m
Szerokość: 2,5 cm
Cena: 20 zł za metr
Materiał: 75% akryl, 25% wełna

5,5 m krajki
1:07 czasu jazdy
12 km dystansu

piątek, 8 lutego 2013

Pierwsze kilometry

Wróciłam.

Miałam pomysł by przejechać 10 km. Po trzech miałam ochotę zawrócić, bo mi zmarzły kciuki. Po 5 nie było nic ciekawego do sfotografowania, więc przejechałam jeszcze kawałek i dotarłam do Potulic.

W drodze powrotnej zrobiłam takie zdjęcie:

Trochę może smętnie to wygląda, ale równocześnie klimatycznie. To jest widok w Brzózkach - wsi artystycznej, w której mieszkają drewniani ludzie. Np. taka rodzinka z gajówki:

0 m krajki
1:07 czasu jazdy
12 km dystansu

Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie

W tym roku nie będzie postanowień. Z zeszłym udało mi się całkiem sporo zrealizować i mimo niespełnionych założeń, jestem całkiem zadowolona. Tak - 2012 to był dobry rok.

Gdy pisałam o tych kilometrach, które planowałam przejechać na rowerze, tak na prawdę miałam inny cel. Podobno każda kobieta choć raz w życiu się odchudza. Zatem nie stanowię wyjątku, a jazda na rowerze miała mi pomóc stracić trochę balastu. Bo nie mowa tutaj o słodkich boczkach, czy krągłych udach - chodziło po prostu o pozbycie się mniej więcej 2 baniaków niepotrzebnej wody z dodatkami. Rower mi akurat nie pomógł, tylko kilka innych działań zupełnie naturalnych i niejako odruchowych. (To nie pomyłka, nie chodzi o działania "ruchowe", bo ćwiczeń fizycznych samych w sobie nie lubię. Rąbanie drewna itp. to nie ćwiczenia - bardzo je lubię.) Tempo chudnięcia było alarmująco imponujące, więc za namową znajomego udałam się do lekarza. Lekarz, jak to konował, po usłyszeniu, że schudłam około 8 kg w nieco ponad miesiąc, stwierdził nonszalancko "no ale nie jest pani chuda". Niezależnie od kompetencji lekarza, badanie krwi wyszło wybitnie w porządku.

Sama jazda na rowerze ma swoje silne odbicie w mojej psychice ;P Przestawiłam się z jeżdżenia miejskiego, czyli takiego celowego (z punktu A do punktu B, jadę bo mi wygodnie, a nie dla czystej frajdy) na jazdę rekreacyjną, której kiedyś nie lubiłam. Puszcza Notecka jest przepiękna i strasznie za nią tęsknię. Tutaj mam do dyspozycji kawałek Puszczy Bydgoskiej. Jak popatrzyłam na mapę, to posmutniałam, że to taki mały las - jak ten między Jaroszewskim, a Lutomskim :((( Może przesadzam i w praktyce okaże się całkiem przyjemny.

Na liczniku mam 701 km i nie kasuję - będę musiała odejmować, a to takie trudne działanie matematyczne ;P Czas zatrzymał się na 49:12. Bez postanowień, po prostu będę spisywać postęp i zobaczymy ile Pałuk i Kujaw uda się obejrzeć. No to w drogę!