Strony

piątek, 11 kwietnia 2014

Koszyk znad Noteci

Podkusiło mnie, żeby zrobić sobie mały koszyk. Skoro plecionki z rogożyny są bardzo wytrzymałe, postanowiłam udać się nad wodę poszukać materiału.
Akurat wprawdzie nie tutaj zbierałam długie zielone liście, ale chcę przekazać nastrój miejsca ;) Choć nie widać całego pięknego rozlewiska Noteci. 

Jesienią przyniosłam sobie liście i wysuszyłam. Pałka wodna to nie jest, tatarak też nie... mam podejrzenie, ale nie będę się upierać przy nim. 

Jak zwykle pierwszy zainteresowany:
Liście należało zamoczyć, by nabrały elastyczności. I do dzieła.
Początek w rękach...
Później na płasko...
Następnie miska...
Ale nie pasował mi kształt, więc wzięłam duży garnek.
Przymocowałam do inkle loom. Zatem nie tylko do tkania krajek przydaje się to krosno.
Końcówki obcinałam i użyłam igły do zabezpieczenia brzegów.
A potem poszłam z koszykiem nad Noteć, bo tam wygląda najlepiej ;)

środa, 2 kwietnia 2014

Tkactwo krok po kroku. Krajki - cuda na kiju

Co jakiś czas ktoś pyta mnie jak tkać. Czasem chodzi o małą poradę, czasem ktoś chce wiedzieć jak zacząć, a czasami ktoś chce wiedzieć wszystko :) W Internecie można znaleźć wiele ciekawych informacji i filmików. Jednak chyba brakuje materiałów w języku polskim. Postanowiłam napisać instrukcję-poradnik dla zainteresowanych tkactwem. Jest zrobiony całkowicie po mojemu, a że nie mam przygotowania pedagogicznego, z chęcią przyjmę uwagi i wszelkie pytania. Będę mogła wtedy uzupełniać kwestie budzące wątpliwości. Filmiku nie nagrałam i na razie nie planuję. Tutaj jest dużo tekstu, więc już nie dokładałam zdjęć w wielkich formatach. Foto-instrukcja już jest na picasie.

Krajki można tkać różnymi technikami na różnych narzędziach. Zwykle używam bardka. Jest to małe krosienko, a inaczej deseczka tkacka. Jednak brakuje znalezisk tego narzędzia na naszych ziemiach. Kiedyś czytałam (chyba w książce Witolda Hensla - potrzebny przypis), że prawdopodobnie do tkania krajek używano półnicielnicy i kilku patyków. Oglądając nieliczne zabytki tekstylne, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tak właśnie było. Technika niejako sama narzuca wzornictwo - najprościej wykonać dzięki niej paski wzdłuż. Na dodatek wzór nie musi być symetryczny. Jako przykład asymetrii podam krajkę z Opola i ze Skjoldehamn.

Dzisiaj pokażę więc jak zabrać się za tkanie, jeśli nie ma się bardka.

Potrzebne elementy:

- 3 okorowane kijki o długości około 0,5 m (moje są ciut krótsze)
- 4 krótkie okorowane patyki długie na 10-15 cm
- cienki gładki sznurek, np. bawełniany, lniany
- kilka mocniejszych, grubszych sznurków
- coś do przywiązania roboty do siebie: taśma, pasek, linka - u mnie jest "backstrap"
- przędza
- ewentualnie nożyczki :)

Projekt

Wzór krajki wybrałam na podstawie znaleziska z Opola z 3 ćwierci XI w. Opis jest w książce Tekstylia wczesnośredniowieczne z wykopalisk w Opulu / Jerzy Maik. - Łódź, 1991. Oryginał jest wykonany z wełny w splocie 1/1, ma 2,5 cm szerokości i jest w paski kolejno: czerwony, żółty, czarny, żółty, czerwony. Nie ma informacji odnośnie proporcji pasków, ilości nici i ich grubości. Zamiast czerwieni wybrałam rudy, a czerń zastąpiłam ciemnym brązem. Postanowiłam, że paski będą miały jednakową szerokość, po 6 nici. Zatem krajka ma 30 wszystkich nici o grubości 330Tt. Szerokość docelowa - dowolna, co wyjdzie.

Osnowa

2 długie patyki trzeba porządnie wbić w ziemię. U mnie odległość między nimi wyniosła około 2 metry i to jest długość osnowy. Krajka będzie miała niecałe 1,7 m. Część osnowy straci się na początek i koniec krajki - powstaną frędzle lub odpad. Trzeba się liczyć z tym, że podczas tkania część długości osnowy wrabia się w powstałą tkaninę. Zatem jeśli ktoś planuje daną długość krajki, do osnowy należy trochę dodać... np. 0,5 m.

Tworzenie osnowy zaczyna się od przywiązania końca przędzy do jednego z patyków. Następnie trzeba poprowadzić nić do drugiego patyka, owinąć wokół niego i zawrócić do pierwszego. Nić osnowy należy prowadzić tak, by powstała ósemka. Jedna pętla, to 2 nici w krajce, po jednej w każdym rzędzie.

Ponieważ chciałam by każdy pasek miał po 6 nici, po zrobieniu 3 pętli pomarańczowych, dowiązałam końcówkę przędzy żółtej na supełek i poprowadziłam znowu 3 pętle, teraz żółte. Następnie udział wzięła brązowa nitka i znowu 3 pętle. Potem z powrotem użyłam żółtego i całość zwieńczyły znowu 3 pętle pomarańczowe. Końcówkę włóczki przywiązałam do pierwszego patyka.

Jeśli ktoś chce mieć nieparzystą liczbę nici danego koloru, nic nie stoi na przeszkodzie. Można zmieniać kolor również przy tym drugim patyku. 

Podczas tworzenia osnowy trzeba równomiernie naciągać przędzę. Jeśli każda nitka jest jednakowo naprężona, tkanina wychodzi równiutko.

Dzięki temu, że każda pętla ma kształt ósemki, nici osnowy się krzyżują. To jest bardzo ważny fakt - przyda się to do zrobienia półnicielnicy, a następnie do tworzenia dwóch przesmyków tkackich.

Gdy już mamy odmierzoną osnowę, trzeba wziąć 2 krótkie patyki pomocnicze, umieścić blisko skrzyżowania nici. W razie wątpliwości odnośnie kształtu samej ósemki i trudności w rozpoznaniu, gdzie idzie która nitka, warto krótszy patyk umieścić w pętli blisko długiego patyka i przeciągnąć wzdłuż osnowy. Dzięki temu nici się rozczeszą i ułożą logicznie :) Patyczki pomocnicze związujemy ze sobą, tak by zabezpieczyć nasze cenne skrzyżowania. Dodatkowe wiązanie trzeba wykonać przy każdym długim patyku. Nawet jeśli wredna grawitacja wyrwie nam z rąk powstałą osnowę, to nic się nie poplącze. Można związać nie tylko same nici, ale także przymocować je do kijka.

Na jednym z długich patyków trzeba zawiązać pętle z grubszych sznurków - jedna pętla poniżej nici osnowy, druga powyżej. Tymi sznurkami przymocuje się osnowę do jakiegoś stabilnego przedmiotu. Do drugiego kijka warto już teraz przymocować taśmę, którą będzie się przywiązywać do siebie.
Tkanie w ten sposób, że początek osnowy jest przywiązany do tkającego, a koniec do stabilnego przedmiotu jest po prostu wygodne. Osnowa musi być dobrze naprężona. Własnym ciałem można minimalnie regulować siłę naprężenia w trakcie pracy. Podczas otwierania przesmyku można delikatnie się pochylić. Można też oczywiście obydwa końce osnowy przywiązać na stałe np. do specjalnego stelaża (spotykanego w ikonografii o kształcie trzepaka do dywanów) i tkać siedząc z boku krajki.

Preferuję jednak przywiązanie w pasie i tkanie krajki na wprost siebie. Na dodatek tkanie do siebie, czyli kolejno jestem ja, nowo powstała krajka, przesmyk, narzędzie tkania, wolna naprężona osnowa, koniec. Niektórzy wolą tkać od siebie - czyli w pasie wiążą osnowę, potem jest narzędzie, przesmyk i powstająca krajka. Te osoby muszą mocno wyciągać przed siebie ręce, co jakiś czas przewiązywać osnowę i za każdym razem na nowo ją naprężać. Dla mnie koszmar, ale niektórzy to lubią - przecież im nie bronię ;)

Skoro już wszystko jest powiązane i zabezpieczone, czas na delikatną operację. Trzeba wyciągnąć z ziemi patyki, przenieść i przywiązać do czegoś. Moim stabilnym przedmiotem stała się studnia i do niej przywiązałam końcowy patyk. Początkowy patyk przymocowałam do siebie za pomocą wykonanego kiedyś dawno backstrapu.

Mechanizm tkania - półnicielnica

Teraz czas na półnicielnicę. Można ją przygotować zgodnie z tym, co pokazała Laverne Waddington. Pisałam o tym już dawno - jest tam też filmik z instrukcją jak to zrobić. Ba, autorka robi naprawdę wyśmienite instrukcje tkackie.
Trzeba wziąć przygotowany cienki, gładki sznurek. Musi być po prostu dość śliski, żeby się nie zahaczał. Końcówkę przekłada się w przesmyku między nićmi osnowy (tuż obok bliższego nam patyczka pomocniczego) i przywiązuje do patyczka nr 3. Następnie wyciąga się nitkę spomiędzy osnowy, tworzy się pętelki i zaciska. Na trzecim patyczku stopniowo powstaje półnicielnica. Nie robi się żadnych supełków i można swobodnie korygować długość pętli. Każda nitka osnowy musi być oddzielona, a jeśli się coś pomyli, łatwo spruć kawałek, cofnąć i zacząć od nowa. Na koniec dorabia się jeszcze kilka pętelek, ucina nadmiar i związuje końcówki sznureczka, żeby się nie wkręcały.

Po drugiej stronie skrzyżowania przędzy w osnowie dokładamy grubszy patyczek i zabezpieczamy go sznureczkiem, tak aby nie wypadł w trakcie tkania - na każdym końcu związane nitki i połączone ze sobą na górze i pod spodem.

Teraz można wyjąć 2 patyczki pomocnicze. Cenne skrzyżowanie spełniło swoją funkcję trzymania nici w odpowiednim porządku i teraz jest zabezpieczone - na osnowie pozostaje półnicielnica tworząca jeden przesmyk i grubszy patyk dla drugiego przesmyku.

Tkanie

Trochę to trwa zanim dotrze się do tej przyjemnej części, w której powstaje tkanina. Samo tkanie, to nic innego jak przeplatanie wątku pomiędzy nićmi osnowy. Wątek z osnową są prostopadłe względem siebie i tworzą siatkę - nitki w miejscach styku są na zmianę na górze, lub na dole. To oczywiście proste skrótowe ujęcie.

Nici osnowy w najprostszej wersji, przy splocie płóciennym, ułożone są naprzemiennie - gdy spojrzy się z boku widać 2 warstwy przędzy. Przestrzeń pomiędzy warstwami to przesmyk. Nić wątku biegnie w przesmyku. Każda konstrukcja tkacka służy do zamiany miejsc naprzemiennych nici osnowy, by tworzyły się co najmniej 2 przesmyki.
Pozycja wyjściowa jest taka, że skrzyżowanie nici jest pomiędzy półnicielnicą a grubym patyczkiem. Półnicielnica jest w górze, a pod nią znajduje się pierwszy przesmyk. Wystarczy przełożyć przez niego nić wątku.

Następnie trzeba zamienić nici osnowy - w tym celu rozsuwa się nici zaczynając od strony grubego patyka. Pętle półnicielnicy swobodnie przemieszczają się w dół pomiędzy nici osnowy. Patrząc z boku widać, że skrzyżowanie nici zmieniło pozycję - powinno dojść do oporu, do samego wątku. W ten sposób powstaje pierwszy rządek i drugi przesmyk. Znowu przekładamy wątek przez przesmyk i zaciągamy. Wolną końcówkę wątku można przełożyć również przez przesmyk - to jest idealny sposób na zabezpieczenie początku tkaniny przed rozplątywaniem.

W tym momencie trzeba pociągnąć półnicielnicę w górę, jednocześnie przyciskając całą osnowę dłonią (ułożoną w poprzek pomiędzy półnicielnicą, a grubym patykiem). Znowu trzeba rozsunąć nici i dociągnąć do samego wątku. W ten sposób powstał drugi rząd i zarazem powróciła pozycja wyjściowa.

Teraz wystarczy powtarzać czynności tkania, za każdym razem elegancko i dokładnie dociągając wątek i zaciskając poszczególne rzędy.

Gdy już powstanie kawałek nowej krajki, można wziąć trzeci długi kijek i użyć go do nawijania efektów pracy. Umieszczamy go pod krajką, blisko pierwszego kijka. Można nawet dla pewności związać ze sobą patyki. Gdy się je razem przekręca, gotowa krajka sprytnie się na nie nawija. Odpowiednie przełożenie końcówek taśmy przez patyki powoduje, że nawinięta krajka nie rozkręci się w trakcie pracy.

Jeśli skończy się wątek, wystarczy dołożyć kolejny bez wiązania supłów - po prostu jeden lub 2 rządki tkać podwójnym wątkiem. Rządek z podwójnym wątkiem powstaje trochę szerszy. Warto taki rządek dużo mocniej ścisnąć, a wtedy różnica się zmniejsza. Można też zagiąć końcówki 2 wątków i zapętlić o siebie. Wystające końcówki się po prostu obcina. Dla wyjątkowych estetów jest takie rozwiązanie: końcówki wątków połączyć ze sobą tak, jak się przędzie, albo robi dredy. 

Koniec tkania następuje wtedy, gdy długość nici nie pozwala na swobodne zmienianie pozycji półnicielnicy i tworzenie przesmyków. Wolną końcówkę wątku warto przewlec przez poprzedni rządek (lub dwa) za pomocą igły. Półnicielnicę ściąga się łatwo, bo skoro nie było supełków, nic nie trzeba rozplątywać. Wystarczy odmontować wszystkie patyki, zakończyć wolne nitki według gustu i cieszyć się z efektów.

Podsumowanie

Opisane narzędzie tkackie jest bardzo proste, łatwo dostępne i tanie. Mały jest odpad przędzy lub żaden, jeśli na końcach krajki robi się frędzle. Ponieważ osnowa jest tworzona w formie naciągniętej, nic nie trzeba rozczesywać i układać. Już na etapie nawijania przędzy dba się o tak ważne równomierne naprężenie osnowy. Można w ten sposób tworzyć dowolną szerokość tkaniny. Aczkolwiek polecam zacząć od wąskiej krajki i stopniowo zwiększać poziom trudności. Wadą tej techniki jest fakt, że przędza w osnowie może się zahaczać, bo nici są naprawdę blisko siebie. Warto wybierać na początek gładką włóczkę wełnianą lub bawełnę. Zamiast wbijać patyki w ziemię można użyć innych stabilnych elementów, np. dobry jest stół położony do góry nogami.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Najcenniejsze krosno tkackie

Dzisiaj przedstawiam moje najcenniejsze krosno tkackie. Niestety jego historyczność to ciągła kwestia sporna. Znaleziska archeologiczne potwierdzają obecność tego typu narzędzi, jednak wciąż nie ma rzetelnego opracowania na temat zastosowania ich we włókiennictwie. Podejrzewam, że w tym zakresie występuje pewien rodzaj tabu naukowego. Liczne, choć zachowane fragmentarycznie zabytki, przechowywane są w tajnych magazynach i specjalnie chronione. Dokumentacja zapewne objęta jest cenzurą, a być może pisana jest nawet szyfrem.
Czy na takim krośnie da się tkać?

PS. Żart kończy się w miejscu, gdzie ktoś zaczyna używać kijków do tkania. A całkiem poważnie robi się, gdy ktoś pisze do tego instrukcję.